
Zrzucam garnitur, wskakuję w dżinsy i kombinuję jak spędzić dzień. Zaczynam od zakupów
z mamą, jak co piątek, taka nasza tradycja. Po objechaniu okolicznych supermarketów, prowiant na cały tydzień wciskam do szafek i lodówki. A to zawsze łączy się z przestawianiem wszystkiego w każdej szafce i tworzeniem nowego porządku. Ł. później marudzi, że nic nie może znaleźć.

Postanowiłam wpuścić do domu trochę wiosny za pomocą goździków i lewkonii. Myślałam, że koty dadzą im spokój. Naiwna ja. Pełno obgryzionych kwiatków leży koło wazonu.
nie obgryzą.
Mój ogródek. Wszystko z nim nie tak, jest mały, trójkątny, otoczony sąsiadami, wynajmowany - wszystko sadzę w doniczkach. Ale i tak go kocham! Pomimo, że nie odziedziczyłam talentów ogrodniczych po mamie, dbam o niego najlepiej jak potrafię i staram się by było jak najbardziej kolorowo. Dzisiaj kupiłam czerwone stokrotki i dalię, pod płotem mam doniczki z truskawkami
i jagodami. W najbliższym czasie (za tydzień urlop!) zamierzam odmalować meble ogrodowe i przygotować ogródek na ciepłe dni.
Za niecałe dwa tygodnie kalendarzowe lato a dopiero dzisiaj pierwszy dzień bez ulew i sztormów.
Miłego weekendu!
Córka.
4 comments:
Doskonale Cię rozumiem jeśli chodzi o wynajmowane domy i zarazem ogródki. Nasz też mały, mini, mini ;)
nie ważny rozmiar- ważne serce, które sie w to wkłada♥
Mały, nie mały, ale jest ! Każdy kawałek zieleni daje wytchnienie po ciężkim dniu i wielką radość "uprawiania".
Pozdrawiam ciepło
to Twoje kociaki? o j jak lubie ;))
Post a Comment